Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

19, po roku.

Thu Oct 1, 2009, 7:56 AM
  • Mood: Neutral
  • Listening to: Tim Hecker
  • Reading: Max Scheller
  • Watching: Dziura w sercu - Lukas Modysson
  • Playing: / ;(
  • Eating: /
  • Drinking: kawa slowa
Jak to się stało, że tak szybko się stało - nie mam pojęcia. Kiedy się tu logowałam rządził Juliusz Martwy, zaginiony w zakamarkach sieci Londyńczyk na całego, potem coś tam posypało się w puch i nasze wystawy poszły w zapomnienie - i nagle okazało się, że minął rok.
Rok dużo lepszy niż poprzednie, pokopany do szaleństwa, nagle pojawiło się sporo glitchu, shoe-gazingu, zaczęło się tagowanie rzeczywistości i powolne rozłamywanie na wiele sprzecznych ze sobą kawałków - tak, że 1.10.2009, teoretycznego dnia rozpoczęcia roku, znajduję się dalej w punkcie zero, nie poczyniwszy żadnych istotnych kroków. Śladowe lektury dzienników Cybisa zmieszanych z refleksjami Manovicha, lastowym profilem Kuby Żulczyka, bolesnymi strumieniami świadomości Faulknera i niespodziewanym natłokiem dotychczas ignorowanych intensywnie dzieł kinematograficznych sprawiły, że popadając coraz głębiej w miłość do naszej eklektycznej hiper-rzeczywistości sto razy się zastanawiam i tysiąc razy umieram, nim cokolwiek zrobię. Nie potrafię podjąć się projektu, znaleźć sobie pracy dotyczącej swojego kierunku i odnaleźć się pomiędzy tysiącem własnych koncepcji na dalszą drogę. Zbyt wiele oglądam innego, dziko jestem zafascynowana tysiącami ścieżek, którymi podążają tysiące interesujących twórców, którymi zapełnia się powoli glob. Nieuchronnie nadchodzi moment wyrzeczenia się na chwilę tego troskliwego surfingu, trendsetterstwa i kolekcjonowania ładnych obrazków. Po namyśle - nie chcę wcale jechać na biennale do Wenecji, nie widzę sensu, w tej chwili - w bieganiu pomiędzy ekspozycjami i szukaniu zakamuflowanych treści w multikulti-papce, oferowanej nam przez międzynarodową rodzinę artystów.
Nie da się tak. Nie chodzi o szukanie czegokolwiek nowego, bo nowość nie istnieje - poza coraz lepszymi mediami, poszerzaniem się możliwości warsztatowych i postę;pującą multimedializacją naszego dotychczas dosyć stagnacyjnie nastawionego światka - są punkty stałe, są nasze własne marzenia, czasem biegnące pod prąd czasu i ewolucji, są pragnienia wyjęte spod praw grawitacji.
Wszystko wychodzi daleka poza płaskie wyznaczniki wydruków 100x70 i rysunków węglem, ma sie ku filmowi, teatrowi, muzyce i wszystkiemu co ruchem w przestrzeni wyznacza coraz to szerzej pojmowaną bezgraniczność możliwości ograniczonego ludzkiego ciała.
I mogłabym się tak latami rozwodzić nad własną niezdarnością, ale nie po to się pisze, żeby się wkopać głębiej - raczej po to, żeby się podnieść ;> ewentualnie usypać okopy.
Czarne flagi partyzantki idą w górę.
Yo.

18 lizaki

Wed Oct 8, 2008, 1:09 PM
  • Mood: Neutral
  • Listening to: felix kubin
  • Reading: spisek sztuki
  • Watching: matnia
  • Eating: nothing
  • Drinking: czysta (woda)
pieprzę cię miasto

i tak więc
zaczęliśmy nowy rok szkolny (cóż z tego, że nowy, skoro ponownie pierwszy?), nie wiemy jeszcze na czym stoimy, dlatego ze smakiem oddajemy się nadprodukcji - a powinniśmy ją piętnować - otaczać się pustką, wytwarzać pustkę - oto zadanie dla prawdziwego artysty XXI wieku.
najlepiej niech zajmie się muzyką, lub jakąś inną przestrzenią wirtualną - wypierdoli wszelkie możliwe media za pomocą kabelka od internetu i innych wszechświatów i odda się elektromuzom.
kartki? farbki? ślady? szmerybajery!

pieprzę cię Baudrillardzie, choć pewnie masz rację

Kolaboranci sprzątnęli Pucusia!

Tue Jul 29, 2008, 2:31 PM
  • Mood: Neutral
  • Listening to: a deeper kind of slumber
  • Reading: vargas llosa
  • Playing: slumber
  • Eating: diane, my solitude
  • Drinking: diane, my muse
Statystycznie - nic się nie stało. Kolejny układ pokarmowy zniknął z powierzchni ziemi, żeby pod powierzchnią zamienić się w paszę.
Robaki wiedzą, że w takich momentach do zrobienia
nie pozostaje nic, poza tym, co zrobić należy.

Kiedy wchodził w głąb, szczękały rude łańcuchy.
Przebicie całego splotu wiązało się z nielada trudem.
Kiedy kończył, żadne zwierzę nie stało już za jego plecami. Ludzi od dawna nie było, ani tutaj - ani nigdzie indziej.

Splot słoneczny, apokaliptyczna miazga, tak - pomyślał - to właśnie moja rola w tym przedstawieniu. Strącą mi głowę z karku a ja nawet nie zauważę. Stukot czaszki na bruku sugeruje, że bardziej byłem kamieniem, aniżeli istotą ludzką i jeżeli cokolwiek jeszcze mnie w tym wszystkim zdziwi, to widok oddalającej
się z zawrotną prędkością prawej nogi. I korpus zwali się na ziemię.

Później przyjdą wiewiórki (ze wszystkich grzechów na świecie, najbardziej bał się wiewiórek). Będą go łaskotały ozorkami po
twarzy, długo, tak długo aż się zmęczą.
A on nie będzie mógł zachichotać, bo mięśnie dawno już zwiotczały i trupi jad zagarnął wszystkie pory.

Obudzi się rano, samotna głowa, otoczony wianuszkiem miedzianych kamikadze z ozorkami wyrzuconymi na zewnątrz, równie zmęczony,
jak wieczór wstecz - tylko bardziej pośliniony.

działka / złoty strzał

Tue Jun 10, 2008, 1:36 PM
  • Mood: Love
  • Listening to: nina simone & fado
  • Reading: o postmodernizmie
  • Drinking: woda, ale bedzie i alkohol
sprzątam po roku.
(zakończeniu)
jestem odurzona.

zadłużona na 50 zł pod
groźbą relegowania.

zakochany
i szczęśliwy nawet,
bo w porozumieniu.

s.piewać wreszcie!
rysować sobie, nikomu!
////
książki żółkną na życzenie.
moc zabawy.
portugalia skowycze.

OI!

15

Sat May 17, 2008, 2:21 PM
  • Mood: Yearning
  • Listening to: cinematic orchestra
  • Reading: uczta / platon \m/
  • Watching: Urbanowicz / Broll / Waniek
  • Drinking: ze zrodla wszechrzeczy
zalała mnie dzisiaj krew.
było w cholerę bosko.
w pytkę bosko.
przepięknie!
chcę jeszcze.

Journal History

Site Map